Znaczenie gier terenowych
Transkrypcja OCR — wersja beta. Zachowano historyczną pisownię wydania.
ZNACZENIE GIER TERENOWYCH
Dział zatytułowany „ZNACZENIE GIER TERENOWYCH”Ideologię harcerstwa tylekroć razy omawiano i jest ona obecnie na tyle znana, że zbyteczne raz jeszcze określać istotę i cele harcerstwa, wyliczając środki, jakich ten wspaniały system wychowania ima się dla realizowania swych postulatów, i podkreślać oryginalność i niezawodność metody w postępowaniu. W książce tej, obejmującej zespół zabaw i ćwiczeń w terenie, określimy jedynie, jaką rolę między środkami wychowawczymi harcerstwa pełnią te właśnie ćwiczenia, a przede wszystkim, czy i w jakim zakresie są czynnikiem etyczno-wychowawczym, a więc o ile wpływają na wyrobienie charakteru młodzieży.
Zdrowotne działanie ruchu na świeżym powietrzu wśród słońca i zieleni powszechnie jest znane. Miasto zżera. Fatalne warunki higieniczne, w jakich częstokroć młodzież żyje — bieda, zatęchle i wilgotne mieszkania, sadza z kominów, osadzająca się w płucach, długotrwały bezruch i to często w wysoce dla ustroju szkodliwej pozycji itp. — wszystko to podgryza zdrowie. Młodzież zatem, wyciągnięta z murów miejskich po długich godzinach, spędzonych w ławie szkolnej lub przy warsztacie, tu znajduje nie tylko wytchnienie dla umysłu, nie tylko korzysta z ożywczego i zdrowotnego działania powietrza i światła słonecznego, ale w ćwiczeniach, które, jak to z ich charakteru wynika, połączone są z marszem i biegiem, znajduje także

podnietę dla silniejszego działania serca i płuc. Wzmaga się częstość oddechów, które stają się też głębsze, zwiększa się chłonienie tlenu, przewietrzają się te partie płuc, do których powietrze mało dochodzi, gdzie więc tkanka płucna więdnie, bo nie pracuje. I jeżeli tylko zachowana jest miara wysiłku, normowana wiekiem, płcią i stopniowym przygotowaniem, jeżeli odpowiednio dostosuje się długość i szybkość marszu oraz teren, to praca płuc dochodzi do pewnej korzystnej wysokości i na niej się przez dłuższy czas utrzymuje, nie doprowadzając do krańcowej granicy przemęczenia. To samo dzieje się z sercem, a następstwem tej wzmożonej a nie nadmiernej pracy jest żywszy tok wszystkich procesów życiowych. A te organy w wieku, w którym się potężnie rozwijają, a więc w tym, w jakim znajdują się szeregi harcerskie, potrzebują bezwzględnie owych naturalnych podniet, bo bez nich nie dojdą do tej miary rozwoju, która jest nieodzownym warunkiem przyszłego zdrowia osobnika. Zdrowe serce i pojemna klatka piersiowa decydują bowiem w pierwszym rzędzie o sprawności działania innych organów, a normalny i żywy tok wszystkich procesów życiowych nazywamy zdrowiem. A zdrowia potrzebuje człowiek nie tylko do własnego szczęścia; zdrowych obywateli potrzebuje i Państwo. Ćwiczenia w terenie są zatem z jednej strony środkiem zapobiegawczym przeciw schorzeniu dotąd jeszcze względnie zdrowej młodzieży, z drugiej zaś pozwalają jej niejako pomnożyć swe zdrowie, zbierać kapitał na późniejsze lata. Dziedzina zdrowotnego działania ruchu w terenie jest olbrzymia, czy idzie o wpływ na system nerwowy, czy o kształcenie i rozwijanie zmysłów — w pierwszym rzędzie wzroku, którego bystrość tak maleje z każdym rokiem nauki — czy o wpływ na jakąkolwiek funkcję ustroju, tak że według dzisiejszych pojęć o fizycznym wychowaniu młodzieży musi być postawiona na naczelnym miejscu.
To strona zdrowotna. Lecz jest jeszcze inna, niemniej ważna, w której nie znajdujemy potężniejszych i więcej niezawodnych środków wychowawczych od ćwiczeń harcerskich. To strona etyczno-wychowawcza.
Niejednego spotkało niepowodzenie w pracy harcerskiej. Zwykle tkwiło ono w niezrozumieniu duszy chłopca czy dziewczyny. Umysłowość ich jest inna niż dorosłego. Ten operuje innymi kategoriami myślowymi, działa według swych zapatrywań i metodą, która może być znakomita, lecz nie w odniesieniu do duszy młodzieńczej. Niejeden nie potrafił znaleźć odpowiedniego do niej klucza, toteż w pracy spotkał go zawód.
Sfera zainteresowań młodzieży, to nie sfera zainteresowań dorosłego. Młodzież cechuje głód wrażeń, żądza przygód, przeżywania rzeczy niepowszednich, żądza trudu fizycznego i łamania przeszkód. Kto z nas starszych nie przypomina sobie, ile romantycznego uroku miała dla nas zabawa «zboje i żandarmi»? Z tym trzeba się liczyć i to wyzyskać. Kierownik, który przystąpił do pracy i rozpoczął od wnikania w głęboką treść prawa harcerskiego, od szeregu pogadanek o obowiązkowości, rzetelności itp., niejednokrotnie z żalem spostrzegł, że te przepiękne rzeczy mało interesują jego wychowanków, początkowy entuzjazm prysnął, a organizacja poczęła wegetować, zamiast zdradzać pęd do rozwoju. W czym tkwił błąd? W braku czynu. Moralizowaniem i kazaniami niedaleko się zajedzie, natomiast daniem sposobności do działania stworzy się wielkie rzeczy. Jak to należy rozumieć? Po prostu tak, że chłopca czy dziewczynę stawiam w sytuacji, zmuszającej do pewnego czynu, przeze mnie przewidzianego, dla wykonania którego harcerz musi wzbudzić w sobie nieraz drzemiące dobre instynkty i wydobyć z siebie wszystko, do czego zdolny, ażeby sprostać zadaniu. Przez dokonywanie takich czynów bezwiednie nabiera tych cech charakteru, które jako wzór ujmuje prawo harcerskie. Przykładowo: harcerz otrzymuje rozkaz: «Masz przenieść depeszę przez linię nieprzyjaciół, zrobić wszystko, na co się zdobyć potrafisz, żeby się przekraść, bo od tego wyłącznie zależy zwycięstwo twojego zastępu». I rusza chłopiec w poczuciu wielkiej odpowiedzialności, jaka na jego barkach spoczywa. Nikt mu w drodze w razie wątpliwości nie poradzi, co robić należy — zdobywa się na czyn samodzielny. Jeśli znajdzie się w groźnej sytuacji, musi ocenić, skąd i jakie grozi mu niebezpieczeństwo i jak go uniknąć (cofać się nie wolno) — wysiłkiem woli musi więc wciąż panować nad sobą i cierpliwie czekać na okazję do czynu, a gdy przyjdzie właściwa chwila, błyskawicznie się zdecydować. Udało się przekraść, a więc słuszna duma chłopca z dokonania czynu, bo wie, co go to kosztowało, duma, że nie zawiódł położonego w nim zaufania; lecz, co najważniejsze, — rodzi się w nim ufność we własne siły.
Takich momentów, które siłą faktu żłobią w charakterze harcerza niezatarte ślady, jest w zabawach i ćwiczeniach polowych bez liku. Jedno takie przeżycie więcej sprawi niż dziesięć pogadanek o potrzebie przytomności, decyzji itp. A rysy tę stają się własnością harcerza, bo zdobyte zostały własnym doświadczeniem, co jest właśnie momentem pierwszorzędnej wagi. Gry harcerskie stają się pierwszym poważnym doświadczeniem czynnego życia. Dzięki nim oducza się harcerz niedolęstwa, wyrabia w sobie inicjatywę, zapomina myśleć o własnej wygodzie tam, gdzie idzie o dobro gromady, staje się zręcznym i obrotnym, wyrabia w sobie przytomność umysłu, panowanie nad sobą i męski hart, uczy się szybkiej orientacji i przezorności, lecz i śmiałości w działaniu, nadto samodzielności i spełniania przyjętych na się obowiązków. A że ustawicznie trzeba walczyć z trudem, że stałym bodźcem jest dążność do postawienia na swoim, do zwycięstwa mimo przeszkód i mimo zmęczenia — co wypływa z samego charakteru tych ćwiczeń polowych — więc wyrabia się wola wytrwania, co jest momentem wychowawczym pierwszorzędnego znaczenia. I przez czyn, przez na pozór niewinną zabawę czy ćwiczenie wyrabia w sobie harcerz zwolna ten typ człowieka, którego wcielenie w życiu jest celem harcerstwa.
Dodajmy, że ćwiczenia i połączone z nimi wycieczki odbywają się na łonie przyrody, do obcowania z którą człowiek zawsze głęboką odczuwa tęsknotę. Harcerz, przepojony jej czarem i urokiem, coraz serdeczniej ją wita, coraz więcej do niej się zbliża a rozkoszując się jej pięknem, przeżywa prawdziwie szlachetne wrażenia i zaczyna ją głęboko kochać. A za umiłowaniem nieskalanego piękna przyrody idzie i umiłowanie własnego kraju i ludu, głębokie umiłowanie wszelkiej swojszczyzny. Ukochanie to coraz szersze kręgi zatacza: drogie mu się stają polskie góry, lasy i lany, wschody i zachody słońca, polskie zabytki i zwyczaje, polska mowa, wszystkie przejawy kultury i duszy polskiej, wszystko to, co się składa na pojęcie Ojczyzny. Czyż takie szlachetne przeżycia nie żłobią w duszy harcerza rys niezatartych?
W zrozumieniu psychiki młodzieży i tego entuzjazmu, jaki w niej budzą wszelkie ćwiczenia polowe, powinno się pracę w harcerstwie oprzeć na tej praktyce. Porywające młodzież ćwiczenia i ta rozkoszna swoboda w terenie, ta najmilsza forma ruchu bez żadnych cech przykrego przymusu są wędką, na którą się młodzież bierze. Gdy raz te rzeczy polubi, gdy w nich znajdzie sposób zaspokojenia budzącej się w niej żądzy przygód i wrażeń, to już zdrowa opinia środowiska i mądre a dyskretne postępowanie kierownika podziałają dalej, aż przekują duszę chłopca i zrobią z niego prawdziwego człowieka. Bo teraz dopiero miejsce i czas na pogłębienie sprawy w ideowych gawędach, teraz gromadka staje się podatniejsza do zrozumienia i wcielenia w swym życiu prawa harcerskiego. Tak pomalu z bezwiednego, nieświadomego pragnienia powstaje pełna świadomości chęć rozważnego czynu. To, co było potrzebne z początku do ćwiczenia w polu, staje się regułą na każdy dzień, dzięki grze wszczepiono przyzwyczajenie, a akt woli prowadzi do czynów, nakazanych prawem harcerskim.
Nie wszystkie ćwiczenia harcerskie kryją w sobie te wszystkie walory, o których mówiliśmy. Jedne wyrabiają sprawność fizyczną, drugie ćwiczą zmysły, inne umiejętność orientowania się w terenie lub zmysł obserwacji, inne znów w większym lub mniejszym stopniu kształcą charakter harcerzy. Wynika z tego potrzeba nie przerabiania kolejno jednego działu za drugim, lecz ujęcia wszystkich w jedną całość i wybierania gry raz z jednego, raz z drugiego działu, i to wielokrotnie. Korzyść z tego będzie i ta, że się uniknie monotonii, która może znudzić. Gra musi porywać i entuzjazmować, a to można osiągnąć dzięki urozmaiceniu ćwiczeń. Tylko gra, której młodzież całym sercem się oddaje, może mieć dodatni wpływ na grających.
Każdy przeto pogodny dzień świąteczny powinien być przeznaczony na wycieczkę; raczej poniechać wszystkich innych zajęć, niżby się miało rezygnować z wycieczki. Nigdzie harcerze nie zżyją się tak z sobą jak w polu, przy żadnym zebraniu nie nastąpi takie zbliżenie się kierownika do harcerzy jak przy ogni-sku — to więc najlepszy teren do wpływania na młode dusze.
Praca w polu polega głównie na ćwiczeniach w zastępie. Jak rodzina w społeczeństwie, tak zastęp w harcerstwie jest podwaliną, kręgosłupem organizacji. Tylko garść, nie tłum, może zżyć się z sobą, tylko przy ścisłym obcowaniu z tymi, z którymi chce się żyć i pracować, można mówić o jakimś wyrobieniu duchowym, o podniesieniu etycznej skali życia itp. Zażyłość i rzetelne koleżeństwo, które się w zastępie wyrabiają, przelewają się potem i na innych harcerzy. Życzliwość i uprzejmość w stosunkach cechują zawsze tych, którzy te zalety zdobyli przez przyjaźń z najbliższymi. Kto swej duszy nie otworzył przed przyjacielem, bo go nie ma, ten będzie w ogóle nietowarzyski i nieprzystępny i trudno znaleźć klucz do takiej duszy; harcerze zaś żyją jak bracia w drużynie, bo się zżyli w zastępie.
Praca w zastępie pociąga także za sobą wyćwiczenie techniczne, bo uczy rzeczy od podstaw. Choćby nam nawet nie szło o znakomitą sprawność techniczną, to przyznać trzeba, że bez potrzebnego technicznego wyrobienia w zastępie cała dalsza robota będzie par-taczeniem, a wtedy odpada ważny moment wychowaw-czy porządnego, dokładnego wykonania jakiegokolwiek zadania, a zacznie się krzewić partactwo w robocie harcerskiej. Partactwo w szeregach harcerskich — po-tem w życiu. Więc na zastępie oprzeć się trzeba.
Lecz podkreślić należy jeszcze dwie kwestie. Har-cerstwo powinno być szkołą rycerskości i jeźeliby tego ducha rycerskiego brakło w czasie ćwiczenia, nie można by mówić o jego wartości wychowawczej. Wszelkie kłótnie, szorstkość i brutalność, a tym więcej szachrajstwo w grze nie mogą istnieć w szeregach harcerskich. Z jednej strony należy je bezwzględnie jak chwast plenić, z drugiej unikać tego, co je może wywołać. Przede wszystkim nie wywoła ich dobrze ułożona gra, określająca jasno warunki wygranej i przegranej.
A teraz sprawa druga. Harcerstwo zszeregowuje młodzież na wzór wojskowy w celach organizacyjnych; jest to przy tym metoda wychowania w dzielności i karności, oduczania niezaradności i niedołęstwa, lecz to z militaryzmem nie ma nic wspólnego. Robienie z ćwiczeń harcerskich (czy one są z przeciwnikiem, czy bez niego) ćwiczeń wojskowych byłoby wypaczeniem idei harcerskiej. Inna rzecz, że kto zdobył duchowe walory, kto karny, obowiązkowy i rzetelny, a przy tym umie poruszać się w terenie i praktycznie ogarnie techniczne polowe wyszkolenie, ten będzie doskonałym żołnierzem. Lecz stwarzanie założeń wojskowych dla ćwiczenia, rozwijanie ich na sposób «wojenny», tworzenie fikcyjnych walk wojskowym procederem, obchodzeń, przełamań itp. jest bawieniem się w wojsko, partaczeniem wojskowych ćwiczeń a zatraceniem myśli o celach organizacji harcerskiej. Jeżeli zaś idzie o przysposobienie wojskowe młodzieży harcerskiej, to ono powinno spoczywać w powołanych do tego, fachowych rękach (które je ujmują w sposób poważny i należyty) jako oddzielna dziedzina wychowania o specjalnych celach. Tam miejsce na t. zw. ćwiczenia polowe w wojskowym znaczeniu tego słowa. Natomiast do gier terenowych potrzebne są tylko pewne wiadomości z zakresu terenoznawstwa (kartoznawstwo, używanie mapy i busoli, robienie szkiców itp.) i tylko te wiadomości znajdują tu zastosowanie. To powód, dlaczego w zbiorze ćwiczeń nie dajemy wojskowych założeń i nie opieramy się na wojskowych regulaminach.
W systemie wychowawczym, jakim jest harcerstwo, łączącym w sobie stronę fizyczną ze stroną moralną wychowania, mądre metody przymusu moralnego w zdrowym środowisku, ujęcie młodzieży w karne szeregi, «praktykowanie» i współdziałanie wychowanków w wychowywaniu — w czym, jak podnieśliśmy, właśnie niewinne zabawy i gry polowe pierwszorzędną graję rolę — pozwalają wyrobić w młodzieży te cechy charakteru, jakie zdobić powinny człowieka, zarówno obywatela, jak i żołnierza. Taka młodzież potrafi w przyszłości rozwiązać te wielkie i trudne zadania, przed którymi stoi Polska.
Źródło skanu: Polona / Biblioteka Narodowa, oznaczenie „Domena publiczna”. Zobacz skan — strony PDF 19–27.