18. Szukanie maszerującego oddziału
Transkrypcja OCR — wersja beta. Tekst zachowuje pisownię wydania z 1946 roku. Jeżeli zauważysz błąd rozpoznania, użyj odsyłacza „Edytuj stronę” na dole.
Gra oznaczona w książce gwiazdką: odpowiedniejsza dla starszych harcerzy.
a) W ćwiczeniu tym idzie o wyszukanie własnego oddziału, który maszeruje w pewnym oznaczonym, a patrolowi wywiadowczemu wiadomym kierunku.
Ów maszerujący oddział przedstawia jeden zastęp harcerski, a drugi patrol wywiadowczy. Oddział maszeruje np. drogą A—B, a patrol zostaje wysłany do C, z poleceniem sprawdzenia, czy tam znajduje się nieprzyjaciel, a potem do L dla przeszukania lasku. Z obu miejsc mają gońcy przynieść wiadomości posuwającemu się drogą oddziałowi.
Każdy goniec po spełnieniu swego zadania rusza w kierunku, w którym najprawdopodobniej natknie się na maszerujący oddział i orientuje się, ażeby drogi nie zmylić. Jeżeli trafi na oddział to dobrze, jeżeli nie, to albo na podstawie wywiadów u przechodniów, albo śla-

Rys. 21.
dów na drodze, którą się miał oddział posuwać (może z góry umówionych i zrobionych umyślnie po drodze), albo śledząc okolicę z wyniosłego punktu itp., dojdzie do wniosku, że oddział już przeszedł lub że dopiero nadejdzie i albo go dogania, albo na niego czeka.
Szerokie pole i do pilnej obserwacji, i orientowania się, a trzeba liczyć tylko na własny spryt i własne siły.
Czas, w jakim nadszedł meldunek (wobec zapisania w nim miejsca i godziny wysyłki), pozwoli wyciągnąć wniosek, czy rzecz dobrze została spełniona, czy nie, i daje sposobność przy późniejszym oglądnięciu terenu (ew. na podstawie mapy) do pouczającego omówienia zachowania się gońca i dania odpowiednich wskazówek na przyszłość.
Oba zastępy schodzą się następnie w wyznaczonym miejscu postoju.
b) Dodajmy do poprzedniego ćwiczenia małą odmianę, a mianowicie, że główny oddział bez wiedzy patrolu wysłanego w bok zmienił kierunek marszu (np. na podstawie wiadomości, że pierwotna droga zajęta przez nieprzyjaciela) — a wyjdzie z tego nowa sytuacja, dająca gońcowi pole do popisu.
Nie znajdzie on bowiem swego oddziału tam, gdzie spodziewał się go zastać, brak mu przy tym wszelkich wskazówek, czy oddział jeszcze nie nadszedł, czy już ów punkt minął, i musi polegać jedynie na własnym sprycie i na własnym zmyśle orientacyjnym, aby rozkaz spełnić i raport doręczyć.
Jeżeli zaś na drodze marszu głównego oddziału faktycznie został umieszczony jakiś nieprzyjacielski oddziałek, który zmusił maszerujący oddział do zboczenia od pierwotnego kierunku marszu — to przez to trudności i dla gońca, i dla patrolu, wysłanego na zwiady, a obecnie odciętego, wzmogą się dziesięciokrotnie. Nie tylko bowiem będzie szło o doręczenie raportów i znalezienie własnego oddziału, o samodzielne orientowanie się w terenie, ale i o przedarcie się przez nieprzyjaciela, któremu zależy na przejęciu raportów. Musi to zrobić i goniec, i cały patrol wywiadowczy.

Rys. 22.
Np. czerwoni otrzymują rozkaz obsadzenia punktu M i L, ujęcia napotkanego gońca, zdążającego ku B, i niedopuszczenia, ew. utrudnienia, przedarcia się patrolu wywiadowczego w tym kierunku.
Oddział białych posuwa się drogą A—B i ma rozkaz schodzenia z drogi napotkanym patrolom nieprzyjacielskim. Wyszedłszy z A, wysyła zwiadowców ku łaskowi L i do punktu M. Otrzymawszy wiadomość o tym, że w M znajdują się czerwoni, zbacza mniej więcej w punkcie C z pierwotnego kierunku, ażeby obejść zagrożony teren.
Tymczasem spod lasku L (dokąd został wysłany patrol wywiadowczy) śle patrol gońca z doniesieniem w kierunku mniej więcej C₁ w przypuszczeniu (bo taką miał wiadomość), że oddział główny posuwa się nadal drogą A—B. Goniec musi się przedrzeć przez linię nieprzyjacielską, a jeśli mu się to uda, nie znajduje oddziału i musi sobie dobrze głowy nałamać, nim go odszuka i raport doręczy. Za nim przedziera się patrol czy to w grupie, czy też w rozsypce, ażeby się potem zebrać na wskazanym miejscu zbiórki.
Przed ćwiczeniem trzeba ustalić warunki ew. spotkania z nieprzyjacielem.
Źródło skanu: Polona / Biblioteka Narodowa, oznaczenie „Domena publiczna”. Zobacz skan — strony PDF 79–82.