107. Na tyłach wroga
Transkrypcja OCR — wersja beta. Tekst zachowuje pisownię wydania z 1946 roku. Jeżeli zauważysz błąd rozpoznania, użyj odsyłacza „Edytuj stronę” na dole.
Gra oznaczona w książce gwiazdką: odpowiedniejsza dla starszych harcerzy.
Jeden zastęp białych ma zaciągnąć placówki w punktach m—n—o, drugi po ich rozstawieniu przeszukać przed nimi teren (nieprzejrzysty), odpędzić nieprzyjaciela, jeżeli go napotka, a potem połączyć się z placówkami; w każdym zaś razie winien zawiadomić o zaszłych wypadkach własny oddział, stojący w M w tyle poza placówkami (chorągiew wbita w ziemię, przy niej harcerz).
Zastęp czerwonych, stojący w N, ma dotrzeć do punktu M, sprawdzić, czy jest on zajęty przez białych, i powrócić do N.
Kierownik powinien tak ułożyć czas wymarszu białych i czerwonych, ażeby czerwoni minęli linię m—n—o, zanim ona została zajęta przez placówki.
Jeżeli czerwoni dobrze się z zadania wywiązują, to idąc cichaczem, w ukryciu, zobaczą białych, którzy ich będą mijali. I wówczas zadadzą sobie pytanie, co to znaczy? Czyżby biali opuścili punkt M? A jeśli tak, to dokąd idą? Jedno i drugie trzeba sprawdzić. Zaczyna się więc trudne zadanie. Z jednej strony trzeba dotrzeć do M, z drugiej nie spuścić wroga z oka. Przekonują się, że oddział białych jest w M, bo chorągiew zatknięta, a więc trzeba wracać. Sprawdzają dalej, że biali wystawili trzy placówki, przeto trzeba się przekraść między nimi. Może rozsypać zastęp, poinformowawszy przed tym wszystkich o sytuacji i o tym, co mają donieść? Dość, że się przekradają. Jedni zostają ujęci, drugim się to udało. Lecz ci jeszcze mogą na-
M
m
n
o
N
Rys. 54.
tknąć się na patrol białych, przeszukujący teren przed placówkami, o którego obecności zupełnie nie wiedzieli. Druga to przeszkoda, pytanie, jak przez nią przebrną. Jak widać, mogą zajść najrozmaitsze ciekawe wypadki.
Biali znów rozstawiają placówki nie wiedząc, że mają za plecami czerwonych. Dają znać o rozstawieniu do M. Goniec może wpaść w ręce czerwonych, a może ci go umyślnie przepuszczą, żeby nie zdradzić swej obecności, bo to ważniejsze. Biali spodziewają się nieprzyjaciela od czoła, a tu nagle jeden i drugi czerwony przemyka się przez placówki. Trzeba do tego nie dopuścić i ich ująć, trzeba także zawiadomić o tym patrol przed placówkami i własny oddział.
A czy nie może się zdarzyć, że nikt niczego nie zauważy, a patrol doniesie, że nie ma czerwonych i połączy się z placówkami? A po ćwiczeniu ku zdumieniu swemu dowie się, że czerwoni nie tylko wszystko wyświetlili, ale i powrócili nietknięci do N.
Rolę czerwonych może pełnić tylko wyrobiony zastęp harcerski. Przed ćwiczeniem należy ustalić warunki spotkania na podstawie podanych już przepisów.
Źródło skanu: Polona / Biblioteka Narodowa, oznaczenie „Domena publiczna”. Zobacz skan — strony PDF 217–218.