Przejdź do głównej zawartości

114. Wolni strzelcy

Transkrypcja OCR — wersja beta. Tekst zachowuje pisownię wydania z 1946 roku. Jeżeli zauważysz błąd rozpoznania, użyj odsyłacza „Edytuj stronę” na dole.

Gra oznaczona w książce gwiazdką: odpowiedniejsza dla starszych harcerzy.

Biali mają wyłowić ukrywające się garstki «wolnych strzelców», czerwoni — uniknąć obławy.

Teren powinien być ile możności falisty i mieszany, tj. mieć nieprzejrzyste i otwarte przestrzenie. Obszar jego wynosi kilka kilometrów kwadratowych (gdy więcej ćwiczących, to oczywiście rozszerza się jego ramy), granice zaś, których przekraczać nie wolno, powinny być dokładnie określone drogami, rzekami, brzegiem lasu itp. W ćwiczeniu bierze udział dość duża liczba harcerzy (100 i więcej), przy czym biali przeważają cztero- i pięciokrotnie siły czerwonych.

Partia białych zajmuje jeden lub dwa wyniosłe punkty, dające szeroki widok i stawia tam straże dla śledzenia ruchu czerwonych; punktom tym dodaje się ew. sygnalizatorów. Cały teren dzieli się na odcinki i rozpoczyna jego przeszukiwanie, poczynając od odcinka narożnego. Idzie bowiem o wykrycie czerwonych, pędzenie ich przed sobą i przyparcie do przeciwległego boku terenu, gdzie mają być wyłapani.

W tym celu dzielą się biali na patrole (przy najsilniejszym środkowym trzyma się komendant) i posuwając się równomiernie naprzód z wywiadowcami na czele, przeszukują pierwszy odcinek. Oczywiście patrole utrzymują «czucie» ze sobą i przesyłają wiadomości komendantowi, który w razie potrzeby posyła w prawo lub w lewo posiłki. Przede wszystkim zależy białym na tym, ażeby po wykryciu grupki czerwonych nie dopuścić do przemknięcia się jej na drugą stronę. Po pierwszym odcinku idzie kolej na drugi itd., przy czym z każdego otwartego miejsca zwraca się uwagę na straże na wzgórzach, gdyż stamtąd mogą przyjść ważne wskazówki.

Jeżeli w czasie tej obławy tu i ówdzie przemknie się czerwony między patrolami, biali nie powinni zmieniać powziętego planu i dalej rzecz prowadzić. Gdyby to jednakowoż była garstka dość spora, to komendant zmienia pierwotny plan i zawraca, wyłapanie bowiem tej grupki może decydować o zwycięstwie. Taka zmiana planu (podanego przedtem do wiadomości wszystkim patrolom) może być trudna, a w terenie nieprzejrzystym nawet bardzo trudna i dlatego biali muszą być ze sobą w kontakcie i muszą mieć ustalone sygnały na «stój» — «naprzód» — «zbiórka» — «uwaga na prawe (lewe) skrzydło» itp. Inaczej powstanie zamieszanie, które sprytni czerwoni mogą wyzyskać.

Czerwoni podzielili się tymczasem na małe grupki i każda na własną rękę stara się uniknąć obławy. Szuka więc przede wszystkim kryjówki, wysuwając straże, ukryte również dobrze, które mają dać znać o zbliżającym się wrogu. W razie niebezpieczeństwa albo pozostaje nadal w ukryciu, o ile są widoki nieodkrycia, albo chyłkiem się przemyka lub cofa, czekając na lepszą sposobność do prześliznięcia się między białymi, albo, gdy niebezpieczeństwo bardzo groźne, rozsypuje się; wtedy każdy oddzielnie, wyzyskując wszelkie zasłony terenu, przekrada się ku miejscu, które przez komendanta grupki zostało wyznaczone na miejsce zbiórki. Tam następuje narada, co dalej robić. Wolno przy tym mylić przeciwnika, może np. ktoś umyślnie się poświęcić i dać się ująć, jeżeli przez to odprowadzi nieprzyjaciół z groźnego punktu i ułatwi swoim ucieczkę.

W budynkach, stojących na ćwiczebnym terenie, chować się nie wolno. Przed ćwiczeniem należy, jak zawsze, ustalić przepisy obowiązujące obie strony przy spotkaniach. Można np. zarządzić: Do niewoli mogą brać tylko biali; robi się to zaś przez obwołanie czerwonych z odległości nie większej jak 10—15 (ew. 15—20) kroków lub jedynie przez dotknięcie ręką. Niepotrzebne są zatem włóczki na ramieniu, w ich miejsce daje się odznaki dla rozróżnienia partyj.

Wygrywają biali, jeżeli uda im się przy dwukrotnym przejściu terenu od jednego boku do przeciwległego ująć więcej niż połowę czerwonych (zawrócenie liczy się za przejście) — w przeciwnym razie wygrywają czerwoni.

Można również z góry oznaczyć czas trwania ćwiczenia, w którym biali muszą ująć przepisaną liczbę jeńca, a sposób przeszukiwania terenu pozostawia się ich woli.

Im więcej harcerzy bierze udział w ćwiczeniu, tym lepiej może się ono udać.


Źródło skanu: Polona / Biblioteka Narodowa, oznaczenie „Domena publiczna”. Zobacz skan — strony PDF 237–239.