58. Po nocnej rosie
Transkrypcja OCR — wersja beta. Tekst zachowuje pisownię wydania z 1946 roku. Jeżeli zauważysz błąd rozpoznania, użyj odsyłacza „Edytuj stronę” na dole.
W cichy, pogodny wieczór zbiera się zastęp harcerski na małym wzgórzu. Każdy w najzupełniejszej ciszy wytęża słuch, ażeby uchwycić wszystkie zewsząd dochodzące szmery i odgłosy oraz ustalić ich pochodzenie. A jest ich mnóstwo i różnorakich. To głos ptaka lub szczekanie psa, to chód człowieka, turkot wozu, szum drzew, szelest liści spadających, plusk potoku, odgłos rozmowy itp. Wszyscy łowią je pilnie. Nagle pada cicho nazwisko jednego z harcerzy. Zapytany odpowiada dwoma słowami i wskazuje ręką, skąd odgłos przychodzi. Inni milczą, o ile się z jego zdaniem zgadzają, w przeciwnym razie jak najkrócej prostują omyłkę. Za chwilę pada inne nazwisko itd.
Zastęp włożył się już w pilne słuchanie, więc teraz odchodzi dwóch harcerzy, staje w oddaleniu kilkudziesięciu (potem kilkuset) kroków i daje znak gwizdkiem, że są gotowi. Za chwilę dochodzi odgłos, przez nich wywołany (np. upadek kamienia na ziemię, tarcie gałęzi o pień, łamanie pręta na kolanie, kaszel, syk, skrzypienie, wylewanie wody na ziemię, chód, pełzanie itd.). Każdy łowi dźwięk i na kartce notuje jego przypuszczalną przyczynę. Następują one w przerwach 1—2 min. po sobie, w ustalonej przez zastępowego kolei. Spis ich posiada zastępowy i harcerze w polu. Ponieważ między te odgłosy mogą się wmieszać i inne z otoczenia a nie przewidziane, zastępowy po każdym wywołanym odgłosie zwraca uwagę harcerzy słowem «baczność».
Po skończeniu ćwiczenia sprawdza się, kto najmniej zrobił omyłek. Ćwiczenie będzie tym bardziej zajmujące, im więcej przygotuje się przyborów do wydawania odgłosów i im większą nada się im rozmaitość.
Można także zrobić próbę słuchania przez przyłożenie ucha do ziemi (w pogodnę, suche dni).
Źródło skanu: Polona / Biblioteka Narodowa, oznaczenie „Domena publiczna”. Zobacz skan — strony PDF 135–136.