Przejdź do głównej zawartości

110. Ku chorągiewce

Transkrypcja OCR — wersja beta. Tekst zachowuje pisownię wydania z 1946 roku. Jeżeli zauważysz błąd rozpoznania, użyj odsyłacza „Edytuj stronę” na dole.

Półkolem rozstawiają biali placówki. Jest ich co najmniej cztery, a każda składa się z kilku ludzi. Znajdują się w dobrym ukryciu a jeśli teren przed którą nieprzejrzysty, to ta wysuwa przed siebie czujki z 2 ludzi. Między placówkami krążą drobne patrole tam i z powrotem, co jeszcze więcej utrudnia przemknięcie się do chorągwi, wbitej o kilkaset kroków w tyle.

Każda placówka zajmuje dość wyniosłe miejsce, gdzie można i dobrze się ukryć, i widzieć duży szmat terenu przed sobą. Teren ten powinien być nie równy, lecz mieszany, a więc ułatwiać podchodzenie. Mogą na nim być partie zupełnie nieprzejrzyste.

Czerwoni, których jest mniej niż białych, mają się przekraść między placówkami i dotrzeć do chorągwi, przedstawiającej ważny obiekt, który należy zniszczyć. Nie wolno im przemykać się za zewnątrz od znanych obu stronom bocznych granic.

Biali mogą brać czerwonych do niewoli, a robią to przez obwołanie z odległości 15—20 kroków. Obwołanemu nie wolno uciekać — ma złożyć białą opaskę na czapce i iść do chorągwi, gdzie pozostaje do końca ćwiczenia.

Ponieważ biali są dobrze ukryci, a nie zdradzają swoich kryjówek, ponieważ dalej mogą czerwonego już z daleka ujrzeć, zorientować się, w jakim podążą kierunku, i zawiadomić o tym nadchodzący patrol, przeto zadanie czerwonych jest trudne. Za każdym drzewem, za każdym głazem może być wróg ukryty i każdej chwili — nawet przy bardzo ostrożnym podchodzeniu — można się na niego natknąć. Nie można więc iść po omacku. Każdy wyteża wzrok, czy gdzie nie ujrzy wroga; jedna nieuwaga ze strony białych, jeden nieostrożny ruch, a już czerwony wie, którędy się przemykać. Także z marszu patroli można wywnioskować, gdzie są placówki, byle mieć oczy otwarte i cierpliwie czekać na stosowną chwilę. Gdy jest bardzo źle, to jeden czerwony, poświęcając się dla odkrycia placówki, może ułatwić reszcie przekradnięcie się. Nie zawsze więc idzie każdy na własną rękę. A można przy tym celem przybliżenia się używać podstępów (poza przebieraniem się), jakich kto zechce.

Nikomu z placówki schodzić nie wolno dla zagrodzenia drogi przekradającemu się — mogą to robić patrole, lecz i one mogą przeciwnika tylko odpędzić, a nie ścigać.

Jeżeli najmniej połowa czerwonych (odliczając od nich wziętych do niewoli) dojdzie do chorągwi, to czerwoni wygrywają.

Placówki stoją w oddaleniu 200—400 kroków od siebie. Jeżeli jest mniej harcerzy, można placówki zbliżyć ku sobie a zaniechać wysyłania patroli.

Jeżeli w oznaczonym czasie stanie przy chorągiewce wyznaczona liczba czerwonych, to ci wygrywają.


Źródło skanu: Polona / Biblioteka Narodowa, oznaczenie „Domena publiczna”. Zobacz skan — strony PDF 226–228.