Przedmowy do wydań
Transkrypcja OCR — wersja beta. Zachowano historyczną pisownię wydania.
PRZEDMOWA DO I WYDANIA
Dział zatytułowany „PRZEDMOWA DO I WYDANIA”Z kilkoletniej obserwacji pracy harcerzy w polu nabrałem przekonania, że obracają się oni w nadzwyczaj ciasnym kółku jednych i tych samych ćwiczeń, które z czasem powszednieją i tracą dla nich urok. Dobrej woli nie brak, lecz brak młodym zastępowym czy drużynowym pomysłowości w układaniu ćwiczeń w terenie, nie wiedzą, co robić i jak ćwiczenie czy zabawę zorganizować. Wprawdzie istnieje w tym dziale drobna praca dra Mojmira pt. «Ćwiczenia i zabawy skautowe», oparta na przykładach angielskich, lecz ta, podobnie, jak wzór, obejmuje ćwiczenia i zabawy po większej części dla najmłodszej braci harcerskiej, łącząc je z zabawami w izbie i zabawami ruchowymi, a na dzisiaj już nie wystarcza. Więc też chęć uzupełnienia tego braku, chęć przyjścia z pomocą młodym kierownikom, oszczędzenia im niepotrzebnej a często i niebardzo owocnej pracy i dania podstawy do budowania dalej według własnej fantazji i pomysłowości — były powodem napisania tej książki.
Pominąłem w niej wszystkie ćwiczenia, polegające na pracy rąk, a więc obozowe, pionierskie itp., a zestawiłem tylko takie, które mają charakter właściwych ćwiczeń polowych, polegających na wywiadach, spotkaniu z przeciwnikiem itp. Inne, jak ćwiczenia w orientacji i ćwiczenia zmysłów, zostały dołączone jako przygotowawcze, bo wyrabiają w harcerzu to, co mu w polu jako zwiadowcy bezwzględnie jest potrzebne.
Uważając przy tym za zbyteczne szczegółowe różniczkowanie ćwiczeń tym więcej, że cechami swymi wielokrotnie o siebie się zazębiają, podzieliłem rzecz na 4 działy, a to: ćwiczenia w orientowaniu się w terenie, ćwiczenia wzrokowe i w spostrzegawczości, ćwiczenia słuchu i ćwiczenia w zwiadach, obejmując tym ostatnim rozdziałem właściwe ćwiczenia polowe. W pracy oparłem się częściowo na źródłach obcych, — brak ich w języku polskim — lecz wyjątkowo tylko podałem ćwiczenie tak, jak je zestawiono. Uderzyła mnie bowiem wielka niepraktyczność całego szeregu podawanych ćwiczeń. W opisach jest tyle niedomówień i tyle powstaje przy czytaniu wątpliwości, co należy w danym wypadku robić i jak robić, że często ćwiczenie, dobre w pomyśle, nie dało się praktycznie zastosować. Więc też część nawet znanych, lecz nie mogących budzić zainteresowania, odrzuciłem, inne opracowałem inaczej i to w sposób, który wydaje mi się najlepszy, tj. opisując fikcyjny przebieg ćwiczenia. Poza tym duża część podanych ćwiczeń jest i w pomyśle i w ułożeniu oryginalna. Tam gdzie to uważałem za potrzebne, powołuję się w tekście na inny mój techniczny podręcznik pt. «Vademecum».
Wydawnictwu Zakładu Nar. im. Ossolińskich wyrażam podziękowanie za zwrócenie się do mnie z propozycją opracowania tematu i umożliwienie przez to dania tej pracy do rąk szerokiej rzeszy harcerskiej.
W Krakowie, w marcu 1926.
Zygmunt Wyrobek.
PRZEDMOWA DO II WYDANIA
Dział zatytułowany „PRZEDMOWA DO II WYDANIA”W drugim wydaniu pewnym uzupełnieniom uległa tylko część ogólna; szczegółowa pozostała bez zmiany, praktyka bowiem wykazała, że zasób ćwiczeń i ich forma odpowiadają zupełnie potrzebie, czego dowodem jest również rozejście się pierwszego nakładu.
W Krakowie, w maju 1932 r.
Autor.
Z PRZEDMOWY DO III WYDANIA
Dział zatytułowany „Z PRZEDMOWY DO III WYDANIA”W tym wydaniu uległ znacznemu rozszerzeniu dział: «Orientowanie się w terenie» — przybyło też w nim kilkanaście rysunków. Mianowicie ze sposobów korzystania z kompasu i mapy w terenie podałem te najważniejsze wiadomości, które znajdują zastosowanie w następnych ćwiczeniach.
Dalsze zmiany polegają na poprawieniu i uzupełnieniu opisu niektórych gier i na dodaniu jednego nowego ćwiczenia (Nr 17). Układ książki pozostał ten sam, jaki był w II wydaniu.
W Krakowie, w styczniu 1935 r.
Autor.
PRZEDMOWA DO IV WYDANIA
Dział zatytułowany „PRZEDMOWA DO IV WYDANIA”W ostatnich czasach pojawiły się głosy, lekceważące znaczenie zabaw i gier terenowych a propagujące li tylko wyrabianie techniki polowej dla pewnych specjalnych celów. Głosy te uważam za objaw niezrozumienia zadań harcerstwa i jego metod wychowawczych. Należy wyraźnie podkreślić, że stosowanie gier terenowych — jakkolwiek stanowią one tylko jeden z odcinków pracy harcerskiej — jest przede wszystkim metodą wychowawczą a technika harcerska, kryjąca w sobie bezsprzecznie dużo wartości, jest tylko pomocą do realizowania właściwych zadań harcerstwa, nie jest więc i nie może być naczelnym zadaniem. Inna rzecz, że te na pozór niewinne i niefrasobliwe gry wyrabiają to, co każdemu w terenie się przyda, czy jako turyście, czy jako żołnierzowi i że właśnie te, które nie mają bezpośrednio praktycznego zastosowania, najlepiej chłopca wyrabiają i to najwłaściwszą, bo do jego psychiki dostosowaną drogą — lecz nie jest to, jak zaznaczyłem, wyłącznym i zasadniczym zadaniem harcerstwa. Takie ujmowanie rzeczy byłoby wypaczeniem jego przewodniej myśli. Jeden to z celów, ale nie cel wyłączny. Gier terenowych nie można zatem ujmować i oceniać tylko pod kątem ich użyteczności uważając te, które jej nie mają, za rzecz malowartościową.
Czytam znów gdzie indziej, że starsi chłopcy już nie dla zwycięstwa w grze, lecz dla potrzeby będą chcieli nabywać pewne techniczne wiadomości i że ich już nie zainteresują zwykle gry z zakresu szkolenia harcerskiego. Mam pod tym względem zdanie przeciwne, oparte na doświadczeniu. Starsi chłopcy wprost «ze skóry wylazili» przerabiając pewną grę o wybitnym czynniku emocjonalnym, która jednak nie dawała żadnej technicznej korzyści. Ale nie tylko chłopcy. Na kursie gier terenowych przed 2 laty, w Kętach, dorośli ludzie tym właśnie grom oddawali się wprost z niezwykłym zapałem, a mniej ich zajmowały te o specjalnej użyteczności dla tego czy innego celu. Jak długo istnieć będzie harcerstwo, tak długo zabawy i gry terenowe, właśnie zabawy i gry będą integralną częścią jego pracy nie tylko dla najmłodszych.
Z tych obu wymienionych powodów nie zmieniłem i w tym wydaniu dotychczasowego charakteru książki. Są to rzeczywiście zabawy i gry terenowe z małym dodatkiem ćwiczeń, zmierzających do wyrabiania tej sprawności, jaka przy grach jest potrzebna.
Jeżeli idzie o różnicę między tym a poprzednim wydaniem, to oprócz zmian tekstu, dodatków i przestawień w kilkudziesięciu miejscach, dodałem jeszcze 16 zabaw i gier, których nie było w trzecim wydaniu książki. Zostały one częściowo wcielone w dawne gry jako ich odmiany, częściowo są oddzielnie pomieszczone pod własną nazwą.
W końcu dwie uwagi.
Tylko gdzieniegdzie daję (w przeciwieństwie do niektórych autorów) ocenę gry punktami. Uważam, że silenie się, by każdą grę a w niej każdą poszczególną czynność punktami oceniać jest może procederem niepożądanym. Przede wszystkim po podaniu ogólnych zasad, na podstawie których przyzna się zwycięstwo jednej stronie, kierownik panujący nad grą potrafi w każdym wypadku dać rozstrzygnięcie i to sprawiedliwe, chociaż nie było punktowania. Natomiast szczegółowe punktowanie jest czynnością zbyt dowolną — jeżeli idzie o liczbę punktów dla jakiegoś wyczynu — by było sprawiedliwe. Wskutek tego często razi to, że niedecydujące i mniej ważne czyny w czasie gry przeważają nieraz punktami szalę na korzyść tej partii, która właściwie została pobita mimo większej liczby przyznanych jej punktów. A czy każdą taką drobną a punktowaną potem czynność jest w stanie kierownik sprawdzić? A jak uchwycić punktami stosunek dwóch zgoła odmiennych czynności? Skutek taki, że nieraz cała gra zostanie zepsuta, zniweczony zostanie jej charakter, bo odbywało się tylko uganianie za punktami. Więc też czytelnik nie wszędzie znajdzie punktowanie.
Podobnie nie ma podziału gier według wieku. Gdybym tę zasadę zastosował, musiałbym wciągnąć w książkę także zabawy gromad zuchowych, co by ją w dwójnasób powiększyło. Zresztą książka ta jest przeznaczona tylko dla harcerzy(rek) i podział gier na dwa działy — dla młodszych i dla starszych, moim zdaniem, zupełnie wystarcza. A i ten podział nie może być bezwzględnie ścisły, bo gra odpowiednia dla jednej grupy chłopców nie musi być odpowiednia dla innej grupy, choć obie są w tym samym wieku. Zależy to bowiem zarówno od technicznego wyrobienia harcerzy i ich umysłowego poziomu, który nawet u jednolatków bywa bardzo różny, jak i od tego, kto nimi kieruje i w terenie wyrabia. Taki podział jest więc tylko ogólną wskazówką i tak go ujmować należy.
Podział ten uwidoczniłem w spisie treści, opatrując gwiazdką gry dla starszych. Należy jednak to tak rozumieć, że gry z gwiazdką nie bardzo się nadają (ogólnie rzecz biorąc) dla młodszych, lecz nie odwrotnie, że gier bez gwiazdki starsi nie mogą przerabiać. Owszem, znaczna ich część zainteresuje także starszych, jak i odwrotnie, młodzi — po pewnym uproszczeniu gry — mogą doskonale przerabiać gry opatrzone gwiazdką.
Kierownik, znając swych chłopców i ich możliwości, potrafi nawet bez tego podziału wybrać grę odpowiednią, a potrafi też każdą inną ułatwić, upraszczając ją przez usunięcie z niej pewnych elementów, stanowiących utrudnienie.
W Krakowie, we wrześniu 1937.
Autor.
Źródło skanu: Polona / Biblioteka Narodowa, oznaczenie „Domena publiczna”. Zobacz skan — strony PDF 11–16.