54. Za chochołami
Transkrypcja OCR — wersja beta. Tekst zachowuje pisownię wydania z 1946 roku. Jeżeli zauważysz błąd rozpoznania, użyj odsyłacza „Edytuj stronę” na dole.
Dla niejednego jest rzeczą ciekawą dowiedzieć się, czy trop, przez niego założony, został odkryty. Można to połączyć z kładzeniem innego rodzaju tropów. Pręt długości około 30 cm rozszczepia się na jednym końcu, a w szczelinę wsuwa się garść skręconej, zawiązanej na węzeł słomy. Takich prętów robi się np. 50, a 10 harcerzy bierze po 5 patyków, znacząc swe nazwisko lub swój znak w miejscu, gdzie nożem ścięto nieco kory. Teraz rozkłada się tropy, jeden od drugiego o 20—30 kroków, i to albo wbijając pręty w ziemię, albo wieszając ją na drzewach w dosiągalnej ramieniem wysokości. Każdy stara się swój pręt umieścić w miejscu trudnym do odszukania. Zastępowy czuwa nad poprawnym założeniem tropów.
Zaczyna się tropienie. Każdy szuka na własną rękę, znaleziony trop jest jego zdobyczą, lecz wszystkim musi głośno oznajmić, gdzie dany trop znalazł. Ostatni pręt (odpowiednio zaznaczony) zdradza kryjówkę, gdzie się tropieni schowali. Kto zdobędzie najwięcej prętów i przez kogo kładzionych? Kto dotrze pierwszy do kryjówki?
Można przy tym dodać prawidło, że nie wolno ominąć żadnego tropu, czyli że nie wolno brać pręta, dopóki poprzedni nie został znaleziony. Pręty znaczy się zatem liczbami porządkowymi.
Jeśli zawodniczą ze sobą dwa zastępy, to pierwszy kładzie tropy, a drugi szuka. Zapisuje się czas szukania, a potem zastępy zmieniają rolę.
Źródło skanu: Polona / Biblioteka Narodowa, oznaczenie „Domena publiczna”. Zobacz skan — strony PDF 128.