Bliźnim
Status: transkrypcja OCR — wersja beta. Zachowano pisownię wydania z 1935 roku; poprawiane są wyłącznie oczywiste błędy rozpoznania.
Bliźni mój jest takim samym człowiekiem jak i ja.
Jeżeli w danej chwili jest on słabszy odemnie, a ja mam na tyle siły — dam mu pomoc.
Jeżeli jest odemnie mocniejszy — wyrobię siłę swoją i dorównam mu.
Miłość jest wieczna.
Jeżeli bliźni mój jest zły i chce mi uczynić coś złego, wówczas w imię miłości sprawiedliwej, nie pozwolę na nieprawość. Jeśli rzuci na mnie kamieniem, dam mu tedy dobrą nauczkę, że kamieniem na bliźniego rzucać nie wolno, że nasz wzajemny stosunek musi być oparty o miłość równą i sprawiedliwą.
Gdy obaj staniemy naprzeciw siebie na wąskiej ścieżce życia, nie pozwalającej przejść ją we dwójkę, a jesteśmy siłami równi, — to będziemy walczyć o pierwszeństwo. Jeżeli zwycięzę, to i jemu przejść pomogę. Przy równych szansach niema żadnego powodu do ustąpienia. Cofanie się jest poniżeniem własnej godności zaparciem się, wiary we własne siły. Ale jest niejednokrotnie inne wyjście: rozszerzenie drogi. Bierzemy się wspólnie do roboty i pomagając sobie nawzajem, przejdziemy może nie szybciej, aniżeli każdy z osobna tego by dokonał, ale zato przejdziemy obydwaj i drogę dla innych szerszą po sobie pozostawimy. Tak wygląda nasz wzajemny stosunek do siebie, bez kompromisów: walka albo współdziałanie.
Albo brać się za bary poto, by walczyć, albo brać się pod ramię poto, by się wspomagać. — Harcerz nie uznaje czegoś pośredniego, ani obłudy, ani wykrętu, ani cofania się.
Celem wspólnego zorganizowania środków do osiągnięcia takich czy innych celów (ogólnie biorąc szczęścia) łączą się ludzie w pewne społeczności jak:
Państwo, naród, organizacja, wyznanie, stowarzyszenie, partja, i t. p.
Ze społecznością moją jestem związany pewnym afektem, płynącym ze wspólnoty celów, środków i dążeń.
Jeżeli chcę się spotkać z bliźnim moim nie należącym do mojej grupy (państwa, religii, narodu, związku i t. p.), to muszę się z nim zetknąć na terenie neutralnym, na jakimś pomoście człowieczeństwa, łączącym nasze obozy.
Musimy tedy obydwać wyjść ze swoich grup, nie zapominając zresztą o nich, ani się ich zapierając.
Harce polegają na rycerskiej próbie sił — nie mogę zatem naprzeciw bliźniego mojego wyjść uzbrojony w ukryte sztylety przesądów, niechęci, afektów szowinistycznych mojej grupy.
Żądam także, aby i mój bliźni przyszedł mi naprzeciw bez ukrytej broni.
Rozbroiwszy tak duchy nasze, dojdziemy napewne do porozumienia.
Jeżeli np. należę do pewnej orjentacji politycznej czy socjalnej, zwalczającej orjentację grupy mojego bliźniego, to jego samego nie mogę traktować jak wroga. Jako człowiek jest dla mnie przedewszystkiem bliźnim.
Jeżeli wychodzę mu naprzeciw z bronią, to z bronią w ręku, nie w zanadrzu, a zanim się spotkamy sprawdzę, czy i on równą broń posiada. Broń moją dać mi musi moja grupa. Wtedy ponoszę odpowiedzialność za dobro i honor mojej grupy, ale i ona odpowiada za broń, jaką mi dała do ręki. — To samo ze strony przeciwnej.
Źródło: strony drukowane 37–38; strony PDF 43–44. Rekord w Polonie.