Podchodzenie — typ pierwszy
Treść źródłowa
Dział zatytułowany „Treść źródłowa”Zadaniem zastępu jest dojść na umówione i wskazane miejsce, zająć je, i obsadzić wartami z zastrzeżeniem: że a) nieprzyjaciela tam niema, b) że nieprzyjaciel tam może być. Inne zastępy dostają podobne polecenia i instrukcję, jak podchodzić. Każdy od największego do najmniejszego powinien wiedzieć, jakie jest zadanie jego własne i zadanie całego zastępu. Nie rozumiem w jaki sposób myślą niektórzy kierownicy ćwiczeń, którzy się nie troszczą o przedstawienie nawet samym sobie dość jasno zadania przy grze. Przecież nim coś zacznę robić, stuknę się zawsze w czoło i pomyśle: o co chodzi? A jeśli wysyłam ludzi to powinienem: 1) objaśnić im zadanie i 2) sprawdzić, czy zrozumieli. Wtedy tylko gra może się udać. Najczęściej u nas mówi się „podejść” — a co znaczy „podejść?” Spytajcie się sami siebie i przyznacie się w duszy, że sami nie zdajecie sobie sprawy z tego, co trzeba zrobić.
Należy odrazu określić, że trzeba a) tylko dostrzedz stanowisko nieprzyjaciela, jego rozłożenie się i wrócić z tem; ablo b) postarać się wziąć wartę przez uderzenie ją szyszką czy patykiem (przez uderzenie ręką w gęstym terenie); c) podejść na najmniejszą ilość kroków. (Wtedy zobaczony przez wartę i wywołany wstaje, liczy na wiele kroków się podkradł i wychodzi z gry).
Na początek najlepiej dawać prawo wywołania tylko wartom, a więc pochodzący wogóle nie mogą zdjąć posterunku. Dopiero gdy się ich nauczy pewnych zasad, można dawać to prawo obustronnie. Wtedy nawet klaskanie udać się może przy dużym rozrzuceniu wart, ale u nas zazwyczaj chce się już na pierwszej wycieczce robić obronę Mafekingu, a samemu się nie zna sposobu pełzania.
Niemia nic gorszego jak wszelkie wygwizdywania, a na wspomnienie wywrzaskwania „aresztuję!” — niedobrze mi się robi. Są jednak naiwni, chcący stawiać za to kreski.
W swojej drużynie określam takie prawidła:
- Skoro warta spostrzeże pierwsza skradającego się wywołuje go i ten obowiązany jest wejść do obozu jako jeniec. Czasem liczy kroki do warty. Skoro ktoś podszedł wartę i wywołał ją, warta schodzi ze stanowiska nie mając prawa alarmowania obozu.
Nie ten ma słuszność, który pierwszy widział, ale ten który pierwszy wywołał. Gdy polecono rzucanie (czems niezbyt twardem), liczy się trafiony rzut.
- Żadne odbijanie, a tembardziej wskrzeszanie umarłych nie jest dopuszczalne.
Kiedy warta zdradzi się wywołując jednego, drugi może ją zdjąć, ale poprzednio wywołany idzie do obozu wartowników.
- Przy spotakniu się całego oddziału lub kilku ludzi, strona silniejsza zwycięża, tracąc jednak wprzód wywołanych.
Jednym tchem można wywołać tylko jednego i zachować milczenie przez kilka sekund. W ten sposób można z przerwami wywołać wszystkich, ale jeśli ciebie przez ten czas nie wywołają.
Dla tego sposobu należy, aby wszyscy chłopcy się znali osobiście z nazwisk. Jeżeli tak nie jest, ratować może tylko rzucanie szyszką, albo bardzo rozrzucone stanowiska. Lepiej jednak zamiast narobić błgosu, daj inną grę, która ci się łatwiej uda, a podchodzenie schowaj na potem.
Drugim błędem obok niejasności zadania i sposobu schwytania jest niepojęta obawa, żeby się czasem ktoś nie podkradł do obozu. Byłoby to coś strasznego — wprost stałaby się dziura w niebie. Dla uniknięcia więc tego, stawia się wartę na warcie oprócz tego patrol, a sam dowódca wart lata jak w gorączce—poco to wszystko?— Właśnie niech się chłopcy przekradną — będą mieli uciechę. Pomyślicie sobie, że w myśl przepisu możecie wystawić na wartę najwyżej czwartą część ludzi z obozu, to jest 1—2 z zastępu. A czy myślicie, że na wojnie to warta drugą wartę zawsze widzi? Odpowiecie z pretensją: „E — to się każdy przekradnie!“ — Poczekajcie, przedewszystkiem niezupełnie każdy, a choćby się przekradła połowa nawet — to co? to tylko dowód, że są sprytne chłopaki. Jak wy ich chcecie uczyć? Zamiast od łatwego przechodzić do trudniejszego, to wy odrazu stawiacie go wobec niemożliwości fizycznej podejścia i cieszycie się własnym tryumfem. Jestem taki mądry, że się domyśliłem tyle wart nastawić, że nikt nie był w stanie podejść blisko.
Wart powinno być mało i powinny zajmować dużą przestrzeń. Wolę aby zwyciężyła strona podchodzących, niż wartowników, dla których to żadnej ujmy nie stanowi, jeśli podchodzący się przekradną.
Źródło skanu: Podlaska Biblioteka Cyfrowa, oznaczenie „Domena publiczna”. Zobacz skan — widok 92.
Metadane
Dział zatytułowany „Metadane”- Rodzaj: gra
- Cechy: Nie podano w źródle
- Źródło: Alojzy Pawełek, Młoda drużyna (1919)
- Strony drukowane: 184–186
- Wydanie cyfrowe: Wydanie cyfrowe · Rekord źródłowy
- Otwórz wydanie na właściwej stronie: s. 184
- Zobacz tłumaczenie automatyczne: mdr-029